AktualnościSeniorzy

Maciej Wierucki: Nie możemy zbyt szybko uwierzyć w sukces

Połowa sezonu w I lidze piłkarzy ręcznych za nami. Drugie miejsce w grupie B zajmuje Real Astromal Leszno. Osiągnięcie swoich podopiecznych podsumowuje Maciej Wierucki.

Na 33 możliwe punkty, nasz team zdobył 24. Daje to pozycję tuż za plecami lidera Olimpii Medex Piekary Śląskie. – Jesteśmy zadowoleni z tego wyniku. Zakładaliśmy, że będziemy w pierwszej trójce na półmetku rozgrywek i to nam się udało. Mamy jednak świadomość, że mogło być inaczej. Trudny początek sezonu pokrzyżował nam plany. Im dalej, było coraz lepiej. Cały zespół pracował na tę lokatę i za to należą się mu słowa uznania – mówi M. Wierucki.

Prawdziwą twierdzą była jesienią hala Trzynastka, gdzie leszczynianie odnieśli komplet zwycięstw. – Nie lubimy przegrywać, zwłaszcza u siebie. Nasz teren nie należy do przyjemnych i trzeba naprawdę się postarać, żeby go zdobyć. Myślę, że jeśli będziemy odpowiednio skoncentrowani, to do końca sezonu nie oddamy punktów na naszej ziemi – stwierdził szkoleniowiec zdradzając, że do takiej postawy drużynę pociągają kibice. – Dziękujemy im, że zawsze można na nich liczyć – dodał.

Nieco mniej udane były pojedynki wyjazdowe. – Myślę, że wynikało to z tego, że poznawaliśmy ligę i rywali. W pierwszych kolejkach rywalizowaliśmy z ekipami z górnej części tabeli. Były to porażki jedną lub dwiema bramkami, dlatego tym bardziej pozostaje niedosyt. Walczyliśmy, ale czegoś brakowało. Może skuteczności, może szczęścia. Niekiedy również podejmowaliśmy złe decyzje w ważnych momentach – tłumaczy M. Wierucki.

Przed sezonem z klubem związała się dwójka nowych graczy. Mowa tu o Marcinie Jaśkowskim i Marcelu Zdobylaku. Transfery okazały się trafione. – Obaj bardzo dobrze wkomponowali się w zespół – potwierdza nadmieniając jednocześnie, że jeden i drugi jest zupełnie inny. – Marcin jest rozgrywającym i jego rola w drużynie różni się od roli Marcela. Rzuca z drugiej linii, próbuje grać jeden na jeden natomiast Marcel jest często zawodnikiem, który kończy wypracowane piłki. Oczywiście, robi to świetnie i skutecznie. Mimo młodego wieku, umie radzić sobie z presją, aczkolwiek musi jeszcze popracować nad ustawieniem w obronie i w tym elemencie potrzeba trochę czasu, żeby funkcjonowało to jak należy – wyjaśnia.

Znakomicie spisywała się, jak zwykle zresztą, leszczyńska defensywa dowodzona przez doświadczonego Krzysztofa Misiaczyka. W 11 meczach, Real Astromal stracił najmniej bramek spośród wszystkich 12 ekip – 281. – Wszystko co dobre dla nas zaczyna się już w obronie. Mecze wygrywa się właśnie obroną, a nie atakiem, dlatego mocno pracujemy nad tym aspektem. Mamy mocnych defensorów i bramkarzy, stąd też jesteśmy najlepsi pod tym względem – wyznał trener i prezes w jednym.

To jedna z najciekawszych kampanii zaplecza Superligi. Nie da się wskazać jednoznacznie zdecydowanego faworyta do końcowego triumfu. Dla naszej drużyny i tego pokolenia zawodników to chyba ostatnia szansa na awans. – Mamy świadomość, co już zrobiliśmy, ale i co możemy jeszcze poprawić, żeby odnosić kolejne zwycięstwa. Jeżeli utrzymamy poziom i nie przydarzą się nam kontuzje, to możemy wygrać ligę – uważa M. Wierucki, tonując przy tym nastroje. – Zdajemy sobie sprawę, że nie możemy zbyt szybko uwierzyć w sukces, bo przed nami wiele gier. Czekają nas trudne wyjazdy do Legnicy, Wrocławia i Ostrowa. Sport wiele razy pokazywał, że potrafi być nieprzewidywalny. My w każdym meczu będziemy bić się o jak najlepszy rezultat – dodaje.

Real Astromal rozpocznie 2019 rok od spotkania w PGNiG Pucharze Polski. Na własnym parkiecie podejmie Piotrkowianina Piotrków Trybunalski. – To nie będzie łatwy mecz. Pamiętając puchar sprzed dwóch lat, w którym przegraliśmy po dwóch dogrywkach, będą chcieli nas zaatakować, by taka sytuacja się nie powtórzyła. Zagramy swoją piłę i będziemy chcieli sprawić niespodziankę. To nie na nas będzie ciążyła presja. My możemy, oni muszą– zakończył M. Wierucki.

Dodajmy, iż na dniach będzie wiadomo, gdzie dojdzie do pucharowego pojedynku. Przypomnijmy, iż działacze starają się o to, aby odbył się on w hali Trapez.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *