Kilka zwrotów akcji mieliśmy w sobotnim spotkaniu Real Astromal Leszno – Bór Joynext Oborniki Śląskie. Ostatecznie w starciu z wiceliderem tabeli padł remis, a w karnych lepsi okazali się rywale.
Gospodarze starcie z wyżej notowanym rywalem rozpoczęli dość nerwowo, co widać było przede wszystkim w ofensywie. W efekcie szczypiorniści z Obornik Śląskich prowadzili już 4:1. Podopieczni Macieja Wieruckiego w końcu weszli jednak w odpowiedni rytm w 13. minucie na tablicy wyników mieliśmy rezultat 5:5. Chwilę później, po bramce Mateusza Płaczka dwubramkowe prowadzenie było po stronie miejscowych. Do szatni to jednak rywale schodzili w nieco lepszych nastrojach, bo wynik brzmiał 12:14.
Po zmianie stron wydawało się, że przyjezdni w pełni kontrolują to spotkanie, mając przez dłuższy czas na swoim koncie 2-3 gole więcej niż miejscowi. Gospodarze podnieśli się po raz drugi i podobnie, jak w pierwszej połowie odrobili straty. W 40. minucie na tablicy znowu mieliśmy remis, a chwilę później, po bramkach Piotra Łuczaka i Mateusza Płaczka Real Astromal prowadził już 22:20. W ostatnich minutach inicjatywę znowu przejął Bór, który był bardzo blisko zwycięstwa.
W ostatniej akcji meczu goście stracili piłkę, przekroczyli przepisy i zostali słusznie ukarani rzutem karnym. Przed arcytrudnym zadaniem stanął Mateusz Nowak, który nie pomylił się, ustalając wynik tego meczu na 25:25. W rzutach karnych lepsi okazali się rywale, ale punkt zdobyty na wiceliderze należy uznać za miłą niespodziankę w wykonaniu naszych szczypiornistów. Bramki dla leszczyńskiego zespołu zdobywali: Piotr Łuczak – 6, Mateusz Nowak -5, Jędrzej Kaniewski i Mateusz Płaczek – po 4 oraz Michał Frieske i Kacper Jaszkiewicz – po 3.
